Jak szybko nauczyć się angielskiego by móc więcej zarabiać.
Poradnik dla leniwych / sprytnych.

30390752_ml

Badania opublikowane przez Forbes[1] pokazują, że jeśli znasz angielski w stopniu biegłym, to Twoje zarobki są średnio aż o 80% wyższe w porównaniu do osoby, która angielskiego nie zna. Spora różnica:)

Jednak nawet inteligentne osoby, zwykle dobrze sobie radzące w różnych sytuacjach, mają często problem z opanowaniem angielskiego na przyzwoitym poziomie.

Dobra wiadomość jest taka, że nie jest to ich wina. Winą jest zła metoda.

Zła metoda

Zła metoda nauki nie przyniesie rezultatów

Zła metoda sprawia, że bardzo trudno będzie Ci osiągnąć efekty w sensownym czasie (czytaj: “nigdy”).

Jeśli rezultaty nie zaczną pojawiać się szybko, nauka zacznie Ci się dłużyć. Po tygodniu zaczniesz ją odpuszczać. Następnie dojdziesz do wniosku, że brak Ci systematyczności, a zaraz potem, że ogólnie nie masz czasu.

Zniechęceni zwykle wtedy się poddajemy.

Po pewnym czasie – gdy wzrośnie poziom frustracji, bo moglibyśmy przecież zarabiać te 80% lepiej, jeździć po świecie i ogólnie mieć ciekawsze życie;) – na nowo podejmujemy próbę nauczenia się. I znowu po maksymalnie kilku tygodniach się poddajemy. I tak w kółko. Często przez wiele lat.

Najlepiej to widać na przykładzie całej rzeszy osób, które mając w szkole i na studiach angielski przez kilkanaście lat, są wciąż na poziomie A2-B1. Jeśli chodzi o umiejętności, to najlepiej umieją rozwiązywać testy gramatyczne oraz ewentualnie mogą coś przeczytać, a i to, najlepiej tekst z podręcznika. Zwykła gazeta czy książka będą przeważnie za trudne – tyle dziwnych słów…

Żałośnie słaby wynik jak na ilość czasu, który został zainwestowany w naukę.

Też kiedyś należałem do tej grupy i znam wiele innych osób, które też tam kiedyś były, więc jeśli i Ty do niej należysz, nie przejmuj się – jest dla Ciebie nadzieja, pod warunkiem, że porzucisz dotychczasową, nieskuteczną metodę.

Tą złą metodą, tak powszechną w naszym kraju, która dosłownie marnuje miliardy godzin, są lekcje oparte głównie na gramatyce. Sama idea studiowania gramatyki brzmi niby logicznie – jeśli chcemy mówić poprawnie, musimy znać zasady składni. Jednak ma to niewiele wspólnego z prawdą.

Prawda jest bowiem taka, że te pozory sensowności świetnie służą zamaskowaniu tego, że powszechność tej metody bierze się stąd, że takie lekcje jest łatwo (czytaj: “tanio”) przygotować. Żeby przygotować “gramatyczną lekcję“ nauczyciel praktycznie nie musi się do zajęć przygotowywać. Nie musi mieć też jakiś super kwalifikacji. To pozwala ciąć koszty jego pracodawcy i wszyscy (oprócz ucznia) są zadowoleni.

Jeśli pracujesz w korporacji i uczęszczasz na kurs, to wiedz, że – tak jak w IKEA – z Twojego kursu na początku “zaprojektowana” została cena.
[Dodatkowo, nauka gramatyki, może być świetną wymówką dla perfekcjonistów. Że nie będą mówić, dopóki nie będą mówić idealnie. A nie będą mówić idealnie, bo nigdy nie zaczną. Okazuje się, że takie przełamanie się jest dość proste, a potem najbardziej pomaga słownictwo a nie gramatyka.]

Ale jak to tak, bez gramatyki?

 

Bez gramatyki można mówić dobrze

Zastanawiasz się jak można mówić poprawnie bez gramatyki? Przecież to będzie brzmieć jak “Kali chcieć banan”? Zamiast obrazu Kalego proponuje przywołać obraz 9-letniego dziecka, przed jego pierwszą lekcją gramatyki.

 

Ucz się języka jak dziecko

Takie dziecko mówi doskonale w swoim języku nie mając pojęcia o tym, co to znaczy słowo „podmiot” czy co to jest orzeczenie. Nie wie nic o koniugacjach czy deklinacjach, a bez problemu używa różnych czasów i odmienia przez przypadki. Ba, być może nawet nigdy nie słyszało samego słowa “gramatyka”! Najwyraźniej jednak w niczym to dziecku nie przeszkadza.

Czyli można:)

Być może sądzisz, że dzieci mają jakąś naturalną zdolność czy, że może jest jakiś wiek do którego można się uczyć. To są mity.

Osobiście znam osoby, które nowy język do przyzwoitego poziomu są w stanie opanować – w zależności od stopnia jego trudności czy podobieństwa do innych języków – od miesiąca do trzech. I nie mówię tutaj o przenoszeniu się do nowego kraju. Tylko o samodzielnej nauce opartej o dobrą metodę.

I nie – te osoby nie są geniuszami – używając złej metody (przedtem), te osoby praktycznie nie miały żadnych sukcesów.

Wracając do dzieci – czy gdyby do Ciebie ktoś przez kilka lat, cierpliwie, codziennie, przez 24 godziny na dobę mówił w obcym języku, to czy nie nauczyłbyś się dużo, dużo więcej niż dziecko? Oczywiście, że tak!

Zabrzmi to kontrowersyjnie, ale to jest oczywista oczywistość – dzieci są ogólnie dużo głupsze od dorosłych – dorośli mogą się uczyć znacznie, znacznie szybciej, zwłaszcza, że już co najmniej jeden język znają, a wszystkie one na pewnym poziomie są do siebie podobne – w końcu opisują ten sam świat.

Najbardziej znany lingwista świata, Noam Chomsky, twierdzi nawet, że ludzie gramatykę mają wrodzoną. Zatem jej nauczanie jest w zasadzie zbędne. Gramatyki różnych języków różniłyby się bowiem jedynie dopasowaniem parametrów modelu. Liczenie, że poprzez patrzenie na reguły gramatyczne w jakiś cudowny sposób nasze neurony same się w nie ułożą, jest tak naiwne jak wiara kanibala w to, że zjadając czyjś mózg, zyska jego wiedzę…

Z kolei z badań prof. Jennifer Jenkins z University of Southampton [2] wynika, że jedynie 7% załamań komunikacji (ang. communication breakdowns) ma związek z błędami gramatycznymi. Pozostałe 93% to błędy związane z ubogim słownictwem i jego wymową.

 

W żadnym razie nie mówimy, że nauczania gramatyki trzeba zabronić a książki spalić – nie, chodzi tylko o to, żeby znać miarę (7% vs. 93%). Języki są do używania, a nie do studiowania – chyba, że jesteś klasycznym filologiem i uczysz się łaciny czy greki;)

Jeśli się z nami zgadzasz i chcesz wiedzieć jak optymalnie opanować te “93%”, czytaj dalej.

Aktywne i bogate słownictwo to podstawa

Tak więc znacznie lepiej niż w gramatykę jest zainwestować w budowę bogatego, aktywnego słownictwa. Podkreślam słowo “aktywnego”. Czyli takiego, którego umiesz użyć – wiesz jak się dane słowo łączy z innymi słowami i Twoim obrazem rzeczywistości w sposób automatyczny. Nie na zasadzie podstawiania wyrazu w gramatyczny schemat. Tutaj gramatykę znamy niejako odruchowo, uczymy się jej nie wprost, od razu jako sposobu użycia słowa.

Zdecydowana większość uczących się ma zbyt mały i niezbyt praktyczny zasób słownictwa i przez to nie ma “budulca” do tworzenia wypowiedzi (czy nawet rozumienia ich). Czasem znają wiele zupełnie niepotrzebnych słów podczas gdy brakuje im tych naprawdę przydatnych.

Bowiem o ile nauczycielka przez te 10 czy 15 lat nauki w szkole bardzo chętnie tłumaczyła różne regułki, to naukę słownictwa – czyli najważniejszą rzecz, zwykle nauczyciel zostawiał nam samym. Efekty są widoczne – większość osób załamuje się, gdy uświadomi sobie ile czasu spędziła nad angielskim oraz jak mizerne są tego rezultaty.

Zabawne jest, że przerzucając naukę słownictwa na ucznia, w gruncie rzeczy nauczyciel miał rację. Zasada 6N (“Nikt Nigdy Nikogo Niczego Nie Nauczył”) jest szczególnie prawdziwa jeśli chodzi o naukę słownictwa. Słownictwa trzeba nauczyć się samemu. Jedyne co nauczyciel zrobił źle, to to, że nie powiedział jak się za taką naukę samodzielnie zabrać.

Naprawdę niewielki procent ludzi wie, jak skutecznie uczyć się słownictwa. Przykładowo popularne powtarzanie słówek z listy czy podkreślanie ich w podręczniku to świetne przykłady jak nie należy się uczyć.

Żeby uczyć się skutecznie, a tym samym istotnie poprawić znajomość języka (płynność, swoboda, pewność) i osiągnąć dzięki temu swoje cele (zarobki, podróże, kontakty) trzeba znać kilka nieoczywistych metod. Same dobre chęci nie wystarczą, trzeba także wiedzieć jak.

Większość osób nie ma pojęcia o rozkładzie Zipfa, odroczonych powtórkach (spaced-repetition), aktywnym przypominaniu (active recall), wielozmysłowości (multi-sensory learning), itd. – a wszystkie te koncepcje są super praktyczne i niewiarygodnie wręcz usprawniają naukę.

Np. czy wiesz, że zaledwie 100 najczęstszych słów stanowi połowę wszystkich tekstów? A już 1000 z nich wystarcza do zrozumienia 75% procent tekstu? Za inne słowa – np. branżowy Business English, warto się brać, gdy już znasz te najczęstsze

A więc jak skutecznie opanować aktywne słownictwo?

Dobra metoda

Wypracowanie skutecznej metody zajęło nam 5 lat:

  • spotykaliśmy się ze znanymi poliglotami (niektórzy, jak Richard Simcott, mówią w 20 językach!),
  • przeczytaliśmy dziesiątki czy nawet setki książek i artykułów naukowych o nauce języków (lingwistyka, psychologia, kognitywistyka)
  • organizowaliśmy i braliśmy udział w wielu warsztatach i konferencjach lingwistycznych
  • korzystaliśmy z tego, co sami nauczyliśmy się w trakcie studiów i zawodowej praktyki (filologia angielska, filozofia, informatyka, wieloletnia praca jako metodyk nauczania języków czy lektor itd.)
  • a co najważniejsze przeprowadzaliśmy eksperymenty na sobie i setkach innych osób.

Obecnie całkiem dobrze wiemy co działa, a co nie:)

Wiele dało nam spotkanie z Richardem Simcottem – ten najkrócej ostrzyżony;) – słusznie zwanym “papieżem poliglotów”. Na zdjęciu jeszcze Alex Rawlings (“jedynie” 14 języków).

Dobra wiadomość dla Ciebie jest taka: bez większych problemów możesz uczyć się 100 a nawet 1000 razy wydajniej niż osoba, która uczy się tradycyjnie. I nie jest to żadna ściema. Pisząc “1000 razy wydajniej” mam na myśli dokładnie “1000 razy wydajniej”:

  1. możesz zatem poświęcić na naukę 1000 razy mniej czasu i mieć takie same efekty jak teraz (widać, że brak czasu jest tylko wymówką!)
  2. możesz uczyć się więcej i opanować 1000 razy więcej materiału niż inni w tym samym czasie (tak robią poligloci)
  3. możesz też wybrać coś pomiędzy – np. uczyć się 30 razy większej ilości słówek poświęcając na to ok. 30 razy mniej czasu niż osoba “ucząca” się tradycyjnie. (To podejście jest optymalne dla większości osób – świetne rezultaty przy minimalnym nakładzie czasu)

Zwykle w szkole ludzie uczą się nie tego co potrzeba, zapamiętują wolno, szybko zaś zapominają. Nasza metoda jest tego odwrotnością:

  • szybko zapamiętujesz
  • wolno zapominasz
  • i uczysz się dokładnie tego, co potrzeba

O tym jak to konkretnie zastosować w praktyce, opowiemy Ci na naszym webinarium. Powiemy co i jak dokładnie masz robić, a czego unikać oraz dlaczego to działa. Dzięki temu osiągniesz naprawdę spektakularne efekty.

Jestem pewny, że to webinarium będzie dla Ciebie jednym wielkim “wow”, które totalnie zmieni Twoją naukę, a nawet może całe życie – praca, zarobki, podróże, kontakty,…;)

Zapisz się na nasze bezpłatne, 45 minutowe webinarium zanim (z przyczyn techniczno-organizacyjnych) skończą się miejsca:

7 super praktycznych zasad efektywnej i przyjemnej nauki języków dla nie mających czasu (lub po prostu leniwych)

[(W tej chwili pozostało 13 miejsc na termin dzisiejszy i 24 miejsca na termin jutrzejszy. Pospiesz się, bo decyduje kolejność zgłoszeń.)]

P.S. wszystkie osoby, które zapiszą się na webinarium dostaną od nas w prezencie krótkie video na którym wytłumaczony jest jeden z filarów naszego systemu – odroczone powtórki. Samo ich stosowanie sprawia, że uczysz się 50-100 razy wydajniej! Działa to jak szczepionka przeciw zapominaniu i do czasu wynalezienia “wgrywania” wiedzy bezpośrednio do głowy jak w Matrixie będzie to najprawdopodobniej najbardziej wydajna technika nauki.

Bibliografia

[1] http://kariera.forbes.pl/czy-znajomosc-jezykow-obcych-wplywa-na-zarobki-,artykuly,171475,1,1.html
[2] https://www.researchgate.net/profile/Jennifer_Jenkins4/publications

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *