Czego nauczyłem się od człowieka, który mówi 40 językami?

Alex Rawlings, Richard Simcott i Rafał Młodzki z Fiszkoteka.pl Zacznę może od tego, że ten człowiek istnieje naprawdę – patrz zdjęcie, to ten na środku;) Nazywa się Richard Simcott, pochodzi z Wielkiej Brytanii i jest naprawdę ok. W 16 poniższych punktach dowiesz się, czego się od niego nauczyłem. Większość mądrości pochodzi z warsztatów językowych, które jako Fiszkoteka mieliśmy przyjemność współorganizować.  

 

1. Każdy, także dorosły, może nauczyć się języka obcego

Na przykładzie Richarda świetnie widać, że da się szybko nauczyć języka. Richard ma 38 lat i zna 40 języków – daje to średnio ponad 1 język rocznie. Pomocna jest także świadomość, że zdecydowaną większość z nich opanował już jako dorosły. Czy jednak poligloci nie są jakimiś wyjątkami, geniuszami, kosmitami, itd.?

Pewnie, że zdarzają się osoby bardziej utalentowane, ale ogólnie wśród poliglotów panuje zgoda, że talent czy zdolności są mocno przeceniane. Wielu znanych poliglotów (np. Benny Lewis czy Gabriel Wyner) skończywszy 20 lat umiało mówić jedynie w swoim ojczystym języku, a z języków obcych w szkole mieli same dwóje. Byli absolutnie przekonani, że języków się nie nauczą – próbowali, nie wychodziło – widać nie mają talentu, więc po co próbować. Dzisiaj opanować dla nich nowy język na naprawdę dobrym poziomie, to kwestia miesięcy.

Talent może pomóc – będziesz się uczyć trochę szybciej – ale tak naprawdę to nie jego obecność czy jego brak decyduje o sukcesie. Opanowanie języka to w 95% kwestia motywacji, metody i systematyczności.

Przypisywanie czyjegoś sukcesu (swojej porażki) talentowi (jego brakowi) jest wygodną wymówką by sobie odpuścić. Myślę, też że ktoś, kto włożył wiele wysiłku i czasu w naukę języka nie koniecznie będzie zachwycony, gdy przypiszesz jego sukces wyłącznie talentowi czy szczęściu – oczywiście nie dotyczy to dzieci z rodzin wielojęzycznych – te są faktycznie szczęściarzami;)

To, że wiesz, że sukces jest osiągalny jest bardzo ważne, żeby podjąć wyzwanie.

 

2. Odpowiednia motywacja i plan są kluczowe

Bez niej lub ze źle rozumianą szybko się wypalisz. Powiedzenie „chcę płynnie mówić po angielsku” jest zbyt ogólne i abstrakcyjne, żeby mogło napędzać Twoje działania przez dłuższy czas. Dobra motywacja powinna przekładać się na konkretne cele, konkretny plan, środowisko (patrz punkt o nawykach).

Przykłady takich celów: w tym tygodniu chcę umieć przedstawić się po hiszpańsku, w przyszłym zrobić zakupy po hiszpańsku i umieć zaśpiewać jedną piosenkę. Za 2 tygodnie odbyć 5 minutową rozmowę po hiszpańsku na skypie (za lekcję zapłaciłem z góry). Za miesiąc chcę być w stanie obejrzeć film z podpisami, itd. Za 3 miesiące zdać certyfikat A2. itd.

 

3. Nauka języka, to proces, a nie punkt

Nikt rozsądny nie robi sobie chyba złudzeń, że od jednego pójścia na siłownię stanie się siłaczem. Albo że dzisiaj przywiezie cegły i zbuduje Kraków / odbuduje Warszawę. Tak i Ty nie rób sobie złudzeń, że nauczysz się języka z doskoku.

Wiele ważnych rzeczy da się osiągnać tylko poprzez codzienne dokładanie „cegiełki” – nauka języków zdecydowanie jest jedną z tych rzeczy. Tak to sobie rozplanuj, żeby móc się uczyć w perspektywie miesięcy czy lat (język też trzeba w głowie „podtrzymywać”).

 

4. Nauka mimo, że wymaga czasu, nie musi go wiele zajmować:)

Jeżeli planujesz uczyć się języka 4 godziny dziennie każdego dnia, to z ogromnym prawdopodobieństwem Ci się nie uda. Szybko się wypalisz i koniec historii.

Kluczem jest tak wpleść czas niezbędny do nauki do Twojego życia, żeby uczyć się niejako przy okazji. Przykład?

Do muzyki słuchanej np. podczas biegania dodaj piosenki w języku, którego chcesz się uczyć. Jedziesz autobusem? Posłuchaj podcastu w danym języku. Czekasz w 3 minutowej kolejce? Przerób 5 fiszek na smartfonie. Całą listę takich pomysłów, dzięki którym zyskasz nawet 4 godziny nauki dziennie, spisaliśmy tutaj, a także tutaj.

2 x 1 godzina w tygodniu aktywnej nauki + kontakt każdego dnia (fiszki, wiadomości, podcasty, lektura) powinny wystarczyć, by nauka szybko przyniosła wymierne rezultaty.

 

5. Stworzenie nawyku nauki pozwoli Ci przetrwać okresy, gdy poziom motywacji jest niższy

Budowanie nawyków to sam w sobie super ciekawy i ważny temat. W skrócie – zacznij od minimalnej dawki, odnajdź w tym przyjemność i miej jakiś przypominacz (np. w Fiszkotece możesz ustawić przypomnienie, jeżeli do wybranej godziny nie zrobisz swoich fiszek na ten dzień).

Jako przypominacz świetnie sprawdza sie podłączenie do rzeczy, którą i tak robisz regularnie – np. zawsze po korzystaniu z facebooka (przypominacz) włączasz Fiszkotekę. Psychologicznie jest to bardzo fajne. Po „skończeniu facebooka”, możesz czuć wyrzuty sumienia, że marnujesz czas, ale gdy zrobisz od razu potem sesję z Fiszkoteką – ucieszysz się, że zrobiłeś coś dobrego dla siebie. Naucz się odczuwać tę radość z dobrze wykonanej roboty, kroku w dobrą stronę, itd. – nie tylko, żeby było radośniej, ale żeby ugruntować nawyk.

Gdy dodamy do tego, żeby na początek zaczynać skromnie – np. 5 nowych fiszek, mamy gotową receptę na nawyk – coś, co nas zaprowadzi naprawdę daleko i pozwoli uniknąć typowych pułapek związanych z wypaleniem motywacji. Jeżeli chodzi o nawyki mogę polecić dwóch autorów Nir’a Eyal’a i B. J. Fogg’a.

 

6. Spraw, żeby nauka nie była nudna

Tworzenie nawyku, który polegałby na tym, że wbijasz sobie igły w nogę, jest bezsensowne i jeśli w ogóle wykonalne, to w każdym razie ekstremalnie trudne. Jeżeli nauka Cię nudzi, to albo robisz coś nie tak, albo tak naprawdę nie chcesz nauczyć się tego właśnie języka. Słuchanie podcastu na tematy które Cię super interesują jest świetnym przykładem jak można robić to w sposób super efektywny i przyjemny – gdy bardzo chcesz rozumieć i dziedzina jest ograniczona (np. filozofia religii) i język do niej świetnie pasuje (np. podcast „lezioni di musica” jako pomoc w nauce włoskiego) – to bardzo, bardzo szybko zaczniesz rozumieć i będziesz odczuwał ogromną przyjemność ze słuchania, korzystając na tym także merytorycznie.

 

7. Słówka są ważniejsze od gramatyki

Na początek, za całą gramatykę wystarczy Ci parę regułek, które zmieszczą się na 1 kartce (coś jak Fiszkotekowa mini-gramatyka w kursach z serii „w 1 dzień”). Reszta – 95% podręcznika gramatyki omawia wyjątki. A wyjątki, to – no właśnie – wyjątki. Na starcie szkoda na nie czasu. Owszem, na dużo późniejszym etapie nauki, gramatyka Ci się przyda (olśnienia w stylu: „aaa, to dlatego tak jest…”), ale na początku będzie to przeszkoda.

Podejrzewam, że w Polsce (mówię o moich czasach szkolnych) nauka gramatyki była / jest tak popularna, bo jest to metoda najtańsza – nie wymaga wielkich kwalifikacji od nauczyciela, nie trzeba przygotowywać lekcji, można to robić przy dużej grupie, łatwo to testować, itd. – a to, że nie daje rezultatów, to już problem ucznia, a nie nauczyciela czy systemu…

Ludzie na całym świecie, są w miarę podobni i świat jest w miarę podobny. Gdy powiesz „pies”, „warczeć”, „kot”, to od razu wiadomo, kto, co i na kogo. A zauważ, że nie było tutaj żadnej gramatyki, same nagie słowa. Brakującą strukturę, wyciągnąłeś sobie z wiedzy o świecie, który jest nam wszystkim wspólny i w którym to niestety psy warczą na koty.

Znajomość najpopularniejszych słów + słów z Twojej dziedziny, pozwoli Ci rozumieć bardzo, bardzo wiele (jeśli osłuchasz się z wymową) – resztę pewnie zrozumiesz z kontekstu albo nie będzie ona miała dla Ciebie znaczenia.

Zła wiadomość jest taka, że na naukę słownictwa procentowo potrzeba najwięcej czasu. Ale i ta zła strona, ma swoją dobrą stronę – jeżeli zoptymalizujesz ten proces, całość pójdzie Ci znacznie, znacznie szybciej.

 

8. Słownictwa najlepiej uczyć się tak:

  • ucz się tego co ma sens; najlepiej zacząć od słów / fraz, które w języku występują najczęściej – w Fiszkotece znajdziesz takie listy – czy to ogólne czy dla konkretnej dziedziny; większość kursów powstawała na bazie słowników frekwencyjnych i korpusów
  • ucz się słów tak, żeby miały jak najwięcej dowiązań do tego co już znasz dobrze – obraz, wymowa, skojarzenia, zapis, itd. – tutaj znowu Fiszkoteka może dać Ci niezłą przewagę – wymowa, obrazki, przykłady, skojarzenia, różne tryby nauki (np. przepisywanie) – to wszystko w Fiszkotece jest standardem i sprawia, że wykorzystujesz swój czas optymalnie niezależnie od tego czy jesteś wzrokowcem, słuchowcem czy kinestetykiem. Np. ucząc się słowa „dog” – dodaj zdjęcie swojego psa, napisz jakieś skojarzenie z nim (mówiąc o nim „dog”), odsłuchaj lektora parę razy, itd.
  • do powtórek używaj algorytmu spaced-repetition – w skrócie chodzi o to, że powtarzasz dokładnie wtedy, kiedy musisz i okazuje się, że jeżeli robisz to w odpowiednich odstępach, to, żeby pamiętać dane słówko przez 5 lat wystarczy zaledwie 15 powtórzeń (taki algorytm jest podstawą działania Fiszkoteki). Ciekawostka – powszechnie używane algorytmy spaced-repetition zostały zaproponowane przez polskiego naukowca, dr Piotra Woźniaka, z którym miałem przyjemność w dzieciństwie się spotkać i którego pasja zrobiła na mnie duże wrażenie).
  • ucz się słowa razem z jego użyciem – w Fiszkotece do fiszki możesz dołączyć przykład (automatycznie dołączymy do niego wymowę!), w większości gotowych kursów fiszki zawierają przykłady bądź uczysz się wyrażeń / fraz.

 

9. Gdy nie znasz słówka, powiedz to dookoła

Możesz posłużyć się czymś w rodzaju klasycznej definicji: genus proximum i differentia specifica – nie wiesz co jak jest „ciężarówka”? powiedz „samochód, do dużych rzeczy” – lub pobawić się w poetę / twórcę rebusów czy krzyżówek (między białym a czerwonym, czyli różowy). Co więcej z czasem idzie to znacznie lepiej i takie chodzenie-na-około nie tylko nie nudzi rozmówcy, ale może wręcz go zachwycić.

 

10. Wymowa jest ważna, a robi się to tak:

  • zdaj sobię sprawę, że inny język używa innych dźwięków, a wypowiedzi mają inną intonację niż Polski (tutaj przeczytasz jak pozbyć się polskiego akcentu)
  • słuchaj uważnie – obserwuj usta, skup się na detalach i dokładności, obserwuj native’a – im dokładniej powtórzysz to co on robi z ustami, językiem, itd., tym bardziej będziesz brzmieć jak on; w ogromnym stopniu jest to kwestia odpowiedniego ułożenia ust
  • nagraj swoją mowę i poproś by native wskazał miejsca, gdzie jest „dziwnie”, powtórz to parę razy
  • pary minimalne do rozróżniania dźwięków danego języka  (napiszemy osobny artykuł przy okazji Gabriela Wynera),
  • naucz się IPA
  • ważna jest też konsekwencja – żeby dany dźwięk zawsze wymawiać tak samo; to ważne w angielskim – gdzie część języka znamy w wersji amerykańskiej (filmy), a część brytyjskiej (np. szkoła czy inne filmy) – w uszach nativa, taki miks jest szczególnie trudny w słuchaniu. Najlepiej wybrać sobie jakiegoś ulubionego aktora i zacząć naśladowac jego sposób mówienia.

 

11. Dobra intonacja naprawia wiele niedoskonałości wymowy

  • przesadzaj – mów tak jakbyś przedrzeźniał obcokrajowca; spróbuj mówić w swoim języku, tak jak by mówił w nim obcokrajowiec (możesz np. do syntezatora Ivona dodać jakiś tekst po polsku i ustawić język angielski czy niemiecki – brzmi to jakby obcokrajowiec mówił po polsku – widać gdzie „kaleczy” – naucz się tak kaleczyć jak on i Twój obcy akcent zyska – proste, prawda?)
  • w angielskim bardzo ważna jest zmiana wysokości, polski za to ma dość charakterystyczną zmianę tonu na końcu zdania, która w innych językach brzmi dziwnie – warto zdać sobie z tego sprawę
  • brzmieć naturalnie to więcej niż kwestia samej „techniki” wymowy – dochodzi do tego ogólny sposób bycia, mowa ciała, itd.

 

12. Posiadanie idealnego akcentu na wczesnym poziomie, ma też swoje minusy

Jeżeli mówisz z obcym akcentem i nie umiesz odpowiedzieć na pytanie – wiadomo, cudzoziemiec, nie zrozumiał. Jeżeli natomiast te parę prostych fraz które znasz, mówisz idealnie, a potem na zadane pytanie odpowiadasz milczeniem czy mówisz z idealnym akcentem „nie zrozumiałem, nie mówię po niemiecku” – to albo pomyślą, że jesteś głupi, albo jeszcze gorzej, że sobie z nich żartujesz w nie miły sposób.

 

13. Znajdź osobę, która nauczyła się tego języka do konsultacji

Taka osoba przeszła drogę która idziesz i zna pułapki, które trzeba pokonać. W przeciwieńśtwie do native speakera, który często będzie w stanie Ci powiedzieć jedynie, że „tak się nie mówi” czy „brzmi dziwnie”, taka osoba powie Ci konkretnie co jest nie tak i dlaczego. Jest to też świetny „motywator”, pokazujący, że można się języka nauczyć.

 

14. Znajdź native-speakera do rozmowy

Brzmi to może w polskich warunkach jak jakiś luksus, ale wbrew pozorom nie jest to droga sprawa. Ba, może być zupełnie darmowa i na dodatek połączona z czymś innym – zwłaszcza w dużym mieście (prawdziwa włoska restauracja, bycie opiekunem studenta-erasmusa, itd.). Ale najpraktyczniejszym według mnie sposobem na kontakt z native speakerami – w dowolnych ilościach i dobrych cenach – to italki.com.

[Żeby być fair – powyższy link do italki zawiera mój numer polecającego – dzięki temu, jeśli się przez niego zarejestrujesz, zarówno Ty, jak i ja dostaniemy coś ekstra; nie piszę tego jedynie z niskiej chęci zgarnięcia takich bonusów – potrzebowałem pretekstu, żeby powiedzieć, że podobny mechanizm rekomendacji działa także na fiszkotece;)]

Sam z italki korzystam i w połączeniu z nauką fiszek, które tworzę dla każdej lekcji i widzę ogromny postęp u siebie. Poprzez italki „zwiedziłem” całą Amerykę Południową i Środkową – biorąc 30 minut lekcji z jakimś nauczycielem z każdego kraju. Nie tylko porozmawiasz, osłuchasz się z różną wymową, ale też dowiesz się super praktycznych informacji, tego jak wygląda codzienne, prawdziwe życie w danym kraju, jakie są troski, radości, itd. A raz na jakiś czas trafii się naprawdę inteligentny rozmówca czy poliglota i wtedy możesz wymienić przemyślenia na temat nauki języka. 30 minut lekcji, zwłaszcza w przypadku hiszpańskiego czy rosyjskiego, to często mniej niż 15 złotych.

 

15. Nie bój się robić błędów

Jak znasz wiele słówek, to nigdy nie będzie kłopotliwej ciszy, tylko jakoś zawsze się wyrazisz – to, że z błędami nie ma znaczenia. Ważne, że wyraziłeś co chciałeś, a Twój rozmówca to zrozumiał. Zapewne będzie on chciał się sam upewnić i wyrazi to w bardziej standardowy sposób – potwierdź mu to używając jego słów. Kolejne połączenia w głowie zrobione, kolejny kroczek do sukcesu zrobiony.

 

16. Język jest do używania, a nie studiowania!

Języki są do używania, a nie studiowania (poza stosunkowo rzadkimi przypadkami, gdy kogoś naprawdę bawi studiowanie filologii klasycznej). Studiować język, to tak jak uczyć się jeździć na rowerze czytając o nim, zamiast na niego wsiadać. To po prostu tak nie działa!

Dodawaj do swojej fiszkotekowej kolekcji słówka, których brakowało Ci podczas rozmowy, albo których nie rozumiałeś. Albo to co powiedziałeś błędnie – dodaj jako fiszkę, tylko teraz w poprawnej wersji. Dzięki temu następnym razem rozmowa będzie jeszcze lepsza. Słówka są do komunikacji, a nie komunikacja do nauki słówek.

 

Drobny disclaimer: Być może wzbogaciłem to co mówił Richard o parę swoich przemyśleń – rozmawialiśmy także w knajpie popijając tradycjne polskie trunki, więc nie do końca pamiętam od kogo wyszły niektóre wątki;) 

Ekstra Tip: Alkohol może być pomocny, żeby rozmowa w obcym języku zaczęła się płynnie toczyć, ale jeśli sądzisz, że to jedyny sposób, to znaczy, że masz poważniejszy problem niż nauka języków;)

Richard Simcott prowadzi bloga pod adresem http://speakingfluently.com.

Chcesz podzielić się własną radą albo ogłosić, że z czymś się nie zgadzasz? Komentuj!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *