15 lat doświadczenia w nauczaniu angielskiego – wywiad z dr. Jackiem Tomaszczykiem

dr Jacek Tomaszczyk

Poprosiliśmy dra Jacka Tomaszczyka – autora strony isel.edu.pl – żeby podzielił się z nami swoim długoletnim doświadczeniem związanym z uczeniem i nauką angielskiego. Poniżej zapis naszej rozmowy:

– Co najbardziej lubi Pan w swojej pracy, jaką jest nauczanie?

– Lubię obserwować rozwój człowieka. To daje mi ogromną satysfakcję. Bliskie memu sercu są słowa Thomasa Carruthersa, który twierdził, że nauczyciel to ktoś, kto stopniowo czyni siebie niepotrzebnym.

– W jakim okresie czasu można według Pana nauczyć się angielskiego na przyzwoitym poziomie (rozumiem co do mnie mówią, co czytam, umiem się porozumieć)? Ile czasu Panu to zajęło?

– Myślę, że około 4 lat, ucząc się codziennie po 30 minut. Nie mogę powiedzieć, ile czasu zajęła mi nauka angielskiego, ponieważ jest to proces, który trwa i tak naprawdę nigdy się nie kończy. Uczę się codziennie, czytając różne teksty, zwłaszcza specjalistyczne.

– Co jest Pana zdaniem najważniejsze w nauce języka?

– Na sukces składa się kilka rzeczy. Kiedyś zastanawiając się nad tym ułożyłem wzór: S = CxMxON (gdzie S = sukces, C = czas, M = motywacja, ON = organizacja nauki). Jeśli więc chcesz odnieść sukces, to po prostu C’MON!

Warto też zwrócić uwagę, że jest to iloczyn, więc gdy będzie w nim choć jedno zero, wynik (sukces) również będzie zerowy. Chcę przez to powiedzieć, że jeśli ktoś nie ma czasu lub nie ma motywacji lub nie potrafi dobrze zorganizować sobie nauki, nie nauczy się języka obcego.

– Jak najlepiej uczyć się języka? 

– Wszystko opiera się na pamięci. Jeśli nie będziemy zapamiętywać słów, wyrażeń i konstrukcji gramatycznych, to oczywiste jest, że nie będziemy mówić w obcym języku. Nauka z podręczników, oglądanie filmów, słuchanie nagrań, czytanie książek – to wszystko ma za zadanie dostarczyć materiał językowy do zapamiętania. Im więcej zmysłów jest zaangażowanych w naukę, tym szybciej i trwalej zapamiętujemy. To jednak nie wszystko. Trzeba również ćwiczyć mówienie, a z tym – jak wiadomo – są wielkie problemy. Powtarzanie na głos, streszczanie fragmentów tekstów, ćwiczenia tłumaczeniowe oraz konwersacje powinny być stałym elementem nauki. Nie ma jednego sposobu. Należy stosować podejście eklektyczne, czyli łączyć elementy z różnych metod, dopasowując je do swoich predyspozycji, potrzeb i zainteresowań.

– W jaki sposób Pan, będąc jeszcze uczeniem, uczył się języka?

– Uczęszczałem na lekcje prywatne do momentu, gdy osiągnąłem poziom, który pozwalał mi już samodzielnie kontynuować naukę. Czytałem uproszczone książeczki (tzw. readers), przerabiałem kolejne książki do gramatyki i rozwiązywałem dużo testów. Korzystałem też z programu do nauki słownictwa SuperMemo. Obecnie korzystam z programu Anki.

– Czy od tamtej pory zmienił Pan jakoś nastawienie do nauki języka? Czy były jakieś błędy albo ślepe uliczki, przed którymi chciałby Pan przestrzec uczniów?

– Bardzo dobre pytanie. Sądzę, że lepiej wykorzystałbym ten czas, mając teraz do dyspozycji tyle multimedialnych materiałów. Jako podstawę nauki wybrałbym filmy. Oczywiście, gramatyki bym nie zaniedbał, ale zmienił proporcję – więcej oglądania, słuchania i analizy zdań, mniej formalnych regułek i typowych testów szkolnych, które niewiele uczą. Materiał z filmów w postaci ciekawych wyrażeń i zdań rejestrowałbym w programie komputerowym do nauki słownictwa (np. Anki, SuperMemo, Profesor Henry, Fiszkoteka), a dodatkowo ręcznie tworzył fiszki, aby uczyć się pisać i móc wielokrotnie powtarzać materiał w ciągu dnia.

– Czy każdy może nauczyć się języka obcego, tyle osób mówi przecież „próbowałam setki razy i nic”? Co zatem te osoby robią nie tak? Dlaczego im się nie udaje, chociaż rzeczywiście chcą się nauczyć?

– Myślę, że nauczyć może się każdy, ale w różnym stopniu. Warstwę komunikacyjną, czyli ok. 2000 słów i zwrotów, z pewnością mogą opanować wszyscy – to tylko kwestia czasu. Jeśli nawet ktoś nie rozumie gramatyki, to nauczywszy się na pamięć słów, fraz lub całych zdań będzie w stanie się „dogadać”. Dlaczego więc wiele osób twierdzi, że nie ma zdolności językowych i nie może się nauczyć nawet podstaw angielskiego? Myślę, że po prostu brakuje im cierpliwości. Języka nie da się nauczyć w kilka tygodni. Potrzebny jest przynajmniej rok systematycznej nauki, aby zauważyć zadowalające postępy. Sądzę, że większość z osób, które porzuciły naukę, nie wytrwało nawet kilku tygodni regularnego reżimu uczenia się angielskiego, choćby nawet 15 minut dziennie.

– Czy trzeba wyjechać za granicę, np. do Anglii, żeby nauczyć się
dobrej wymowy i „złapać” akcent?

– Nie, nie trzeba. Można przyswoić całkiem dobrą wymowę korzystając z udźwiękowionych materiałów – nagrań do podręcznika, podcastów, filmów. Warto także przerobić książkę/kurs do fonetyki. Wyjazdy zagraniczne również są warte rozważenia. Dzięki pobytowi za granicą możemy zaktywizować wiedzę, przyswoić potoczne słownictwo, przełamać barierę komunikacyjną, poczuć, że język jest naprawdę przydatny w życiu codziennym. Nauka w szkole nie daje tego poczucia.

– Według wielu nauczycieli najważniejsze w języku i jego nauce jest słownictwo – uważa się, że jest ono dużo bardziej istotne niż np. gramatyka – Czy Pan też tak myśli? 

– Tak, słownictwo to podstawa. Jeśli masz tylko 5 minut czasu, wykorzystaj je na naukę słów i wyrażeń. Myślę, że przekonująco brzmią słowa A. Thornbury’ego: „Jeśli spędzisz większość czasu na studiowaniu gramatyki, twój angielski zbytnio się nie poprawi. Zobaczysz największy postęp, jeżeli nauczysz się więcej słów i wyrażeń. Niewiele możesz powiedzieć za pomocą gramatyki, ale możesz powiedzieć niemal wszystko za pomocą słów.” Absolutnie nie znaczy to, że gramatyki nie należy się uczyć. Trzeba, ale rozsądnie i umiejętnie.

– Ile słów lub zwrotów należy znać, by móc zacząć się komunikować w codziennych sytuacjach w języku obcym?

– W codziennych sytuacjach wystarczy około 2 tys. słów. Jednak będą to naprawdę proste wypowiedzi. Myślę, że ambitniejsi uczniowie powinni starać się osiągnąć poziom ok. 12 tys. słów i wyrażeń (to 10 słów dziennie przez 4 lata, wakacje wolne). Oczywiście nie dowolnych słów, ale tych najczęściej używanych. Najlepiej gdyby każde słowo było zapamiętane w zdaniu.

– Jak najlepiej przyswajać słówka i zwroty?

– W kontekście, czyli z filmu, opowiadania w książce, dialogu etc. Nie zawsze jest czas i możliwości, aby przy powtarzaniu korzystać z całego kontekstu, dlatego warto najważniejsze rzeczy zapisywać w zeszycie, programie komputerowym, czy na fiszkach (papierowych, elektronicznych).

– Czy rozsądne jest np. czytając książki zakreślać słówka, a następnie je tłumaczyć i tworzyć z nimi gotowe zestawy słówek do nauki?

– Odpowiem dyplomatycznie: i tak, i nie. Jeśli czytamy dla przyjemności, to takie częste wypisywanie słówek i sprawdzanie w słowniku ich znaczeń (których na ogół jest całe mnóstwo) potrafi tę przyjemność zabić. Jeśli natomiast pracujemy z podręcznikiem, to oczywiście należy w ten sposób postępować, tworząc osobistą bazę wiedzy. Jeśli chodzi o mnie, to – gdy miałem czas – czytałem dwa razy. Pierwszy raz dla przyjemności bez słownika, drugi raz – analizując uważnie treść i wypisując najciekawsze słownictwo i konstrukcje gramatyczne.

– Ja z kolei robię tak, że podkreślam nieznane słówka i dopiero po skończeniu rozdziału je przepisuję, bo takie odrywanie faktycznie nie jest optymalne.

– Też dobry pomysł.

– W jaki sposób uczy Pan swoich uczniów słówek? Czy to cały czas jest katorga polegająca na wkuwaniu list słówek, czy są może lepsze, przyjemniejsze, skuteczniejsze sposoby?

– Zawsze jest to praca pamięciowa i z tym należy się pogodzić. Ból można jedynie łagodzić wciągającymi materiałami dydaktycznymi. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że uczniowie i studenci najlepiej reagują na zabawne anegdoty. Opowieści przygodowe i sensacyjne też potrafią przykuć uwagę uczących się. Z filmami jest problem, ponieważ żywa, szybka mowa sprawia, że uczniowie, nie rozumiejąc wypowiadanych kwestii, po kilku chwilach całkowicie wyłączają się z zajęć. Trudno też znaleźć filmy, które prezentowałyby tematykę i poziom trudności odpowiedni dla wszystkich uczniów w grupie. Bez względu na formę materiału, z którego korzystamy, zawsze zalecam uczenie się na pamięć nie pojedynczych słów, ale tzw. kolokacji (połączeń kilku wyrazów, np. set up a business) oraz całych zdań, jeśli sądzimy, że kiedyś będziemy mogli wykorzystać je w całości.

– Co można robić, żeby poprawić rozumienie ze słuchu?

– Słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać :) Następnie słuchać i patrzyć do tekstu, aby nadążyć wzrokiem za słowami lektora. Później ponownie słuchać, nie korzystając z tekstu. To metoda na pierwszy etap nauki rozumienia ze słuchu. Myślę, że po niespełna roku teksty nie będą już potrzebne. Dlaczego mamy problemy z rozumieniem ze słuchu? Pomijając samą specyfikę języka angielskiego, po prostu za mało ćwiczymy. Komu się chce codziennie lub co drugi dzień słuchać nagrania lub oglądać fragment filmu kilka czy nawet kilkanaście razy?

– A co Pan sądzi o słuchaniu po drodze do szkoły lub do pracy, np. na telefonie fiszek mp3 zawierających słówka i zdania przykładowe, których uczyliśmy się w ciągu dnia, przed wyjściem? Czy to skuteczny sposób nauki? (dlaczego? Regularność nauki? Nauka przy okazji? Wykorzystywanie „straconego czasu”)?

– To mój ulubiony sposób na wykorzystanie tzw. bezproduktywnego czasu. Ucząc się intensywnie, słuchałem w autobusie nagrań na kasetach lub przeglądałem fiszki. Zwykle zabierałem do kieszeni ok. 20 karteczek, które powtarzałem w ciągu dnia. Obecnie też wykorzystuję ten bezproduktywny czas, powtarzając słownictwo za pomocą programu w telefonie komórkowym.

– To mam dobrą wiadomość. Niedługo wydajemy aplikację na Androida:-), a wracają do pytań czy mógłby Pan doradzić, jak pracować nad ortografią?

– Miło słyszeć, że idziecie z duchem czasu. Co do nauki ortografii, to po prostu trzeba pisać. Jeśli chcemy się czegokolwiek nauczyć, to musimy to robić. Można najpierw przepisywać tekst z lekcji, którą przerabiamy, a następnie streszczać go pisemnie. Warto też zawsze robić notatki i własnoręcznie tworzyć fiszki. Niektórym osobom w zapamiętywaniu pisowni pomaga fonetyzacja, czyli wymawianie (po polsku) na głos kolejnych liter wyrazu i w ten sposób zapamiętywanie jego pisowni. Ja także nieraz korzystałem z tej techniki i do dziś brzmią mi w głowie dźwięki literowanych wyrazów: b-u-r-e-a-u-c-r-a-c-y.

– Jak pracować nad poprawą płynności w mówieniu?

– Zawsze uczyć się języka na głos. Zawsze! Wielokrotnie powtarzać angielskie zdania za lektorem lub równocześnie z nim lub z niewielkim opóźnieniem (tzw. shadowing), czytać wraz z lektorem, jak najczęściej mówić po angielsku, nawet do siebie, opowiadać, co się widzi dookoła etc. Przez 1-5 minut dziennie starać się przekładać wszystkie swoje myśli na angielski. Znaleźć osobę do konwersacji, najlepiej obcokrajowca. Nawiązać kontakty językowe przez Skype’a.

– Czy są jakieś złote recepty na błyskawiczne opanowanie języka?

– Nie ma. Proces nauki można co najwyżej przyspieszyć, wybierając odpowiednią dla siebie metodę nauki (nie ma jednej uniwersalnej metody), regularnie powtarzając przerobiony materiał i stosując nabytą wiedzę w praktyce, do której – oprócz bezpośrednich kontaktów z obcokrajowcami – można zaliczyć również oglądanie filmów i czytanie książek dla przyjemności.

– Jakie rady dałby Pan uczniom, którzy uczą się angielskiego?

– Od teraz. Codziennie. Krok po kroku. Wytrwale. Do celu.

– Dziękuję za rozmowę.

Jeżeli masz jakieś pytania, o które chciałbyś spytać doktora Jacka Tomaszczyka, zadaj je zostawiając komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *